W tym roku bardzo płodnym projektem stała się Aftoktonia, hołdująca prosto z norweskiego podziemia i oddająca absolutny kult norweskiej scenie lat 90, z lekką nutą takich zespołów jak Paysage d'Hiver. Sarkhildr, stojący za tym zespołem, wypuścił już 5 wydawnictw w tym roku, w tym dwa pełniaki. Dzisiaj skupię się jednak na splicie z równie świeżym tworem z Grecji, Hoffnungslos, który ma na swoim koncie na razie tylko EP, singiel i split, o którym dzisiaj będzie mowa. Unspoken Psalms Carved in Shadows to krótki strzał prosto z zimnych piwnic Norwegii, jak i pokrytych ruiną dawnych monumentów południa. Hoffnungslos rozgrywa na tym splicie trzy kawałki, w tym jeden krótszy, pełniący bardziej formę intra, a Aftoktonia tylko dwa, nieco dłuższe od swego poprzednika.
Atak od strony greckiej zaczyna się ponad dwuminutowym wstępem z użyciem klawiszy, od razu nadającym mroczną i symfoniczną atmosferę. Kładzie to idealne podwaliny pod utwory, które nadejdą po tym. Gdy intro wygasa w otchłań mroków, rozgrywa się pierwszy pełnoprawny utwór, Thorns of the Black Flame. Od samego początku słychać, że nie jest to słodkie granie. Harris Leontiou, grający również w zespole Inner Darkness pod polską ksywą „Wróg”, wypluwa ogromne ilości jadu i nienawiści, które idealnie przykrywają szybkie i proste riffy black metalowe. Choć nie jest to żadne odkrycie Ameryki, to takie granie zawsze koi czarne serce. Szybko do przodu i z masą diabła. Perkusja cały czas też używa głównie prostych motywów, ale komponuje się to bardzo dobrze z resztą. Całość jest spójna, bez żadnych dziwnych eksperymentów bądź też odskoków w bok. Hoffnungslos również zwalnia ze swoimi gitarami, co na pewno dodaje dużo chwytliwości.
Po 10 minutach Grecji przenosimy się z ciepłego południa prosto w siarczyste góry Norwegii. Aftoktonia, choć uderza w nas podobną szkołą grania, to od razu słyszalne jest o wiele brudniejsze brzmienie, nadające klimatu. Choć Sarkhildr tworzy bardzo napięty i cierpki klimat, to dalej zachowane jest tutaj strasznie dużo melodyki i niesamowitych riffów, które aż proszą się o zapętlenie utworu. Wokalnie i gitarowo nie odbiega to zbyt daleko od wcześniejszego zespołu, co tworzy idealne połączenie. Jest zwarte, ale też nie brzmi identycznie, kreując perfekcyjnie mroczną synergię pomiędzy tymi dwoma aktami.
Reasumując, Unspoken Psalms Carved in Shadows to na pewno nie jest coś, czego nigdy nie słyszeliście, ale na pewno jest to warte odsłuchu, biorąc pod uwagę fakt, iż wydawnictwo jest krótkie. Na pewno nie zmęczy, a raczej, na sto procent, biorąc pod uwagę ile świetnych motywów jest tu zastosowanych. Tych spokojniejszych, ponurych, jak i szybkich, a zarazem monumentalnych, jak wieże zamku widocznego na okładce. A całość dostępna pod banerem Underworld Echoes Records.
Spectral Projection Unit / No. 1994