Grim Logo
BETA

Grim Chronicles

Issue #0 // Genesis // Base Chain 8453
Folio No. 001
RECENZJA 🇵🇱 Polski

Martwa Aura - Lament

"Rok wydania 2025 "

Full TranscriptID: zine:3

Po pięciu latach czekania Martwa Aura wypluła w tym roku trzeciego już pełniaka pod tytułem Lament. W porównaniu do innych wydawnictw spod tego szyldu od razu widać zmianę już po samej okładce. Martwa Aura przyzwyczaiła nas przez te lata, że na prawie każdej płycie panują czarno białe kolory spowite szarością. W przypadku Lamentu sprawa wygląda z grubsza inaczej. Nie widnieją na okładce ani nazwa zespołu, ani albumu, a zachowane są kolory zdjęcia, które na pierwszy rzut oka, bez znajomości zespołu, nie kojarzą się nawet z black metalem. Na owej fotografii możemy dostrzec bardzo wychudzone ludzkie ciało zwieńczone subtelnym kwiatkiem i jego płatkami.

Album trwa niecałe czterdzieści minut, które składają się z siedmiu piosenek, i każda jest zatytułowana Lament pierwszy, Lament drugi itd., dochodząc tak aż do utworu szóstego, ponieważ ostatni kawałek ma z goła inny tytuł Morbus Animus II, do czego przejdę w dalszej części tej recenzji. Od pierwszych sekund Lamentu nienawiść do gatunku ludzkiego i tego łez padołu wylewa się aż z głośników. Największą kontrybucję do tego mają teksty i wokal Grega, który bez tracenia black metalowych korzeni brudu w wokalach dalej zostawia dużo przestrzeni na zrozumienie tekstów podczas słuchania albumu, nie musząc nawet sięgać po ich wizualną wersję, czy to w książeczce, czy w internecie.

W porównaniu do swoich poprzednich pełnograjów, takich jak Contra Mundi Contra Vitae, tutaj Martwa Aura poszła w bardziej gładką i mniej brudną produkcję. Na dodatek w wielu momentach Greg używa czystych wokali, co jest na pewno dla wielu odrzucające, bo można wyczuć nuty post black metalu w niektórych fragmentach. Aczkolwiek muszę powiedzieć, że nie kuje to w uszy strasznie. Czysta gra na wokalach jest spowita cmentarną mgłą niepewności, co dodaje wiele klimatu utworom w połączeniu z wolniejszymi partiami gitar i perkusji.

Jednak odchodząc od dywagowania na temat zmian stylowych Martwej Aury, skupmy się bardziej na rdzeniu tego pełniaka, czym oczywiście są riffy. A one naprawdę pokazują poziom tego zespołu. Utrzymując szybkie tempa, nie tracą obłędu i swojej zaciekłości. W akompaniamencie blastów Desolatora tworzą prawdziwą ścianę nie do spenetrowania. Aczkolwiek burzliwe riffy to nie wszystko. Tak jak wspominałem wcześniej, jest tutaj również mnóstwo genialnych wolniejszych zagrań, które przeszywają nasz szpik kostny od środka. Dodając do tego równania pełne grozy i smoły teksty Grega, tworzy się bardzo siarczysta atmosfera.

8mm Ritual BroadcastReel: 03

Spectral Projection Unit / No. 1994

Tak jak napomknąłem na starcie, sześć pieśni zaczyna się od słowa Lament, a ostatni utwór przełamuje ten ciąg, niosąc tytuł Morbus Animus II. I tak jak mogłoby się wydawać, jest to bardziej powrót do poprzedniego albumu Martwej Aury Morbus Animus. Piosenka, choć może swoją konstrukcją różni się nieco na tle poprzednich i jest grana w stylu wcześniejszego pełnograja, to na pewno nie wyróżnia się na tyle, aby móc stwierdzić, że nie pasuje tutaj. Wręcz przeciwnie, wpasowuje się bardzo dobrze jako kompozycja zamykająca.

Podsumowując tę recenzję, mogę stwierdzić na pewno, że jest to album inny niż dotychczasowe wypuszczane spod skrzydeł Martwej Aury, ale nie jest on pod żadnym pozorem nie wart odsłuchu. Mogę wręcz rzec, że jest wart tych odsłuchów masę. Biorąc pod uwagę tylko wydane rzeczy w tym roku, to właśnie Lament leciał na moich słuchawkach najwięcej. Z prostego powodu: jest to muzyka, która działa jak katharsis i wysysa z naszego ciała cały wkurw i nienawiść momentalnie, przy tym samym serwując nam tyle ferworu w muzyce, że mógłby on powalić małego słonia.

Choć co poniektórzy mogą mieć lekką awersję do Lamentu i kilku chwytów zastosowanych w nim, to dalej jest to bardzo dobry twór wart waszego czasu. A jakie zdanie po tym czasie zbudujecie na jego temat, to już sprawa personalnych preferencji.

Wszystkie Sektory

Aparatura & Sygnał

Dostrajanie odbiornika // Kalibracja mechanizmów