Korzenie Mastomah sięgają 1990 r. W marcu tegoż roku Belial (gitara, bas) i Ponti Fex (perkusja) powołali do życia projekt death metalowy, który nazwali Necrophagous. W kwietniu skład zasilił gitarzysta Peter. Miesiąc później gotowa była pierwsza kaseta demo zatytułowana „Thanatospresia”, niemniej materiał ten nie jest warty szerszej wzmianki.
Mroźny grudzień 1990 przyniósł zmianę nazwy oraz charakteru grupy. Pozostając pod wpływem odwiecznych bogów takich jak Blasphemy, Deicide, Mystifier i Hellhammer członkowie zespołu obrali Ścieżkę Lewej Ręki i postanowili stać się najbardziej bluźnierczą, ekstremalną i perwersyjną satanistyczną hordą w Polsce. Przypieczętowując pakt z Ciemnością przyjęli imię Mastomah oznaczające biblijnego węża, Lucyfera.

W styczniu 1991 Mastomah zarejestrował pierwsze demo „Luciferi Advocare” na które złożyły się trzy bluźniercze kompozycje: „Luciferi Advocare”, „Flagellum Haereticorum Fascinatorum” oraz „Interior”. W celu wzmocnienia czysto satanistycznego przesłania wszystkie teksty zostały napisane w języku łacińskim. Kaseta pierwotnie została wydana pod egidą Fucking zine, natomiast o kolejny nakład zaopatrzony w profesjonalną wkładkę (maj 1992) zadbała niesławna Bestial Records z Gdańska, znana przede wszystkim z przekrętów jakich się wówczas dopuszczała. Materiał został przyjęty raczej chłodno przez ówczesne podziemie, a większość edytorów zinów zgodnie narzekała na surowe brzmienie i prymitywizm utworów. Sporadycznie pojawiały się również i takie recenzje jak poniższa:
„Szalona, inspirowana Ciemnymi Mocami muzyka…nawiedzone, mistyczne i perwersyjne liryki po łacinie…Okultyzm i całkowite potępienie składają się na wizerunek grupy. To Mastomah!!! „Luciferi advocare”, pierwsze demo grupy, zostało należycie docenione przez fanów gatunku. Ta produkcja, mimo swoich wad i dźwięku dalekiego od ideału została przez wielu okrzyknięte najbardziej ekstremalnym nagraniem w naszym podziemiu! Niewiarygodny dźwięk, wokale które brzmią, jakby pochodziły wprost z otchłani piekła oraz obłędne łacińskie teksty – wszystkie te elementy w równym stopniu kreują atmosferę kasety. Niektórzy nazywają Mastomah „satanistycznymi bogami”, inni ich nienawidzą, jedno jest natomiast pewne – nikt nigdy tak nie grał w Polsce!
Nic dodać, nic ująć! Zespół zdawał się zupełnie nie przejmować negatywną prasą, oddajmy głos liderowi Mastomah, Belialowi:
„(…) dla nas muzyka nie gra tu żadnej roli. Jest tylko nośnikiem tego, co chcemy przekazać. Jest tylko podkładem, elementem klimatotwórczym. Śmieszą mnie zarzuty pod naszym adresem, że muzyka jest zbyt prosta i ordynarna. Mało mnie to obchodzi. Ona ma tylko zwrócić uwagę na treść i to, co chcę przekazać”.
Po wydaniu „Luciferi advocare” trójka emisariuszy Diabła sukcesywnie zatruwała dusze i umysły tych słuchaczy, którzy odważyli się wziąć udział w plugawych rytuałach odprawianych na żywo. Ziarno Złego zostało zasiane.
Wkrótce potem opętane trio postanowiło kontynuować swą bezbożną krucjatę. W zaciszu zatęchłej sali prób rozpoczęto prace nad materiałem na drugie demo o roboczym tytule „De mogorum daemonomania seu destetanda lamiarum ac magorum cum satana comercio”. Na łamach Equilibrium of Noise zine Belial uchylił rąbka tajemnicy i odsłonił koncept liryczny, mający opiewać autentyczne wydarzenia z XIII w. – „(…) śledztwo” i tortury, jakim został poddany brak zakonny Mikołaj, oskarżony o herezję i spalony na stosie, (…) z wykorzystaniem oryginalnego tekstu skazującego go na śmierć i słowami jakie wykrzykiwał na mękach włącznie”. Niestety, „De mogorum daemonomania seu destetanda lamiarum ac magorum cum satana comercio” nigdy nie ujrzał Mroku Nocy. Otchłań wezwała swoich synów do z powrotem do siebie, gdzie truchło niezmiennie spoczywa martwe i pogrzebane. Ostatni żołnierze legionu Mastomah to Ponti-Fex Pristinusi Rubri Rituali – perkusja, wokale oraz Maledictio Belial Etnamini Eius Et Fillis Filabusque Eius – bas, wokale.

Martwa cisza zaległa do 2005 Roku Węża. Dopiero wówczas bezbożnicy znani światu jako Under the Sign of Garazel oraz Flagellum Haereticorum Rex odważyli się ponownie przywołać upiora na Ziemię. „Luciferi Advocare” w końcu zyskał należną oprawę –reedycji w postaci siedmiocalowej winylowej Epki wraz z dołączoną 12-sto stronicową książeczką zawierająca mnóstwo archiwalnych materiałów (biografia, fragmenty wywiadów, recenzje, stare flyers itp.). Być może nie było to najlepiej sprzedające się wydawnictwo w historii, natomiast cel, który przyświecał Garazel’owi oraz Flagellum Haereticorum Rex był zgoła inny – oddanie swoistego hołdu pierwotnym wysłannikom Ciemności.
Na zakończenie dodam, że wobec „Luciferi advocare”, mimo upływu lat, wciąż żywię ogromny sentyment. Jakby nie patrzeć była to jedna z pierwszych kaset demo jakie usłyszałem będąc młokosem stawiającym pierwsze nieśmiałe i nieporadne kroki w podziemiu...Mastomah to bezdyskusyjnie jedna z najstarszych Hord black metal, które wypluł polski underground. Czyste Zło w nieokiełznanej, pierwotnej formie, szaleństwo i ortodoksyjny kult Diabła. Maksimum treści przy zastosowaniu minimum środków. Po dziś dzień uważam, że materiał ten deklasuje ¾ „narybku”, który zasila (właściwiej byłoby napisać: zaśmieca) współczesną scenę. Heil Mastomah!
Szakal FHR
Tekst oryginalnie ukazał się na łamach #2 Cyrograf zine