Na początek trzeba powiedzieć, że jest to trzeci album hordy, a ja przed nim nie słyszałem żadnego z poprzednich. Dopiero później zapoznałem się z drugim z nich, czyli „Chthonic Blood Mysteries", który nie sprawił na mnie szczególnego wrażenia.
Natomiast „Zakon..." w chwili premiery, tj. w maju 2024 roku, bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jest dowodem na to, że Wened – pomimo tak wielu muzycznych projektów i wydania w '24 roku dużej ilości tytułów z różnymi z nich – potrafi być współtwórcą tak dobrej jakości metalu, jak ta zawarta na „Zakonie nocnej krwi".
Z tego powodu słuchałem tego albumu w czasie premiery bardzo dużo. Jest tu wpadający w ucho rytm (oczywiście żadnych ckliwych melodyjek – nagromadzenie mroku jest odpowiednie i stricte blackmetalowe) oraz wielowątkowość kompozycji. Utwory zostały mi w głowie nawet mimo wielu miesięcy nieobecności, a wciąż chłonę tę muzykę z zadowoleniem.
Brak w niej zabójczych temp i naładowania agresją po brzegi. Chociaż trzonem jest black metal, słychać lekkie wpływy heavy metalu i akustyczne wstawki. Nie tworząc kopii z kopii, OSN umie stworzyć coś, co przykuwa uwagę. Choć nie sili się na oryginalność, ma jednak własną tożsamość.
Jest to zasługa wszystkich członków i świadczy o potędze oraz potencjale polskiego podziemnego black metalu. Mimo że taka twórczość nie szuka poklasku i ma raczej wąskie grono odbiorców, ja się do nich zdecydowanie zaliczam. Na pewno musieli posiedzieć i pogłówkować nad strukturami utworów, bo poza wspomnianymi akustykami i średnimi tempami są i te szybsze momenty. Wokalista nie zawodzi, próbując różnych środków wyrażania polskich liryk.
Polecam zapoznanie się, bo u wydawcy wciąż jest dostępne zarówno CD, jak i winyl, a również w pakiecie CD+LP. O jakość, poziom wydania i oddanie klimatu nagrań bookletem – jak zawsze u Raboryma – nie ma się co martwić!
Spectral Projection Unit / No. 1994