Nie mam zamiaru ukrywać, że duet Svar i Jaroslav i ich twórczość nie są dla mnie zjawiskiem obojętnym. Tutaj nie ma żadnych wątpliwości i muszę przyznać, że bardzo czekałem na ukazanie się nowego dzieła czeskiego duetu.
Twórczość Triumph, Genus śledzę od dobrych kilku lat i jest dla mnie bardzo istotna. Na pewno nie można powiedzieć jednoznacznie, że czeski duet odkrywa na nowo koło, bo tak nie jest, sporo w muzyce projektu odniesień do skandynawskiego black metalu tzw. „drugiej fali”, ale patrząc na muzykę z drugiej strony, jest ona dość charakterystyczna i rozpoznawalna. Na pewno olbrzymia w tym zasługa partii wokalnych, których autorem jest Jaroslav. Raz, że tradycyjnie już, wokale są „wyśpiewane” w języku naszych południowych sąsiadów (ten cudzysłów celowy, ale do tego jeszcze się odniosę ciut niżej). Zabieg ten dodaje naturalności, szczerości i sam w sobie jest w pewnym sensie ciekawostką. Akurat ja jestem zwolennikiem tego typu zabiegów, wprawdzie ogranicza to w jakiś sposób dotarcie do większego grona słuchaczy, ale w dzisiejszych czasach wygodnictwa i dostępu do różnego rodzaju narzędzi w internecie, nie jest wielkim problemem przetłumaczenie sobie tekstów. Wspomniane wokale są charakterystyczne i nie wszystkim się spodobają, ale to jest black metal, a nie słodkie opowieści mające na celu napływ masowej liczby słuchaczy. „Eugenika” jest skierowana do konkretnego słuchacza i nie ma w tym wypadku miejsca na przypadkowość. Wokal jest dosyć mocno „wypchnięty” do przodu, to raz, a druga sprawa, że Triumph, Genus używa tych wokali na zasadzie opowiadania narratora, nie mamy do czynienia z black metalowym skrzekiem, krzykiem, czy growlingiem, a raczej odnosi się wrażenie jakby autor opowiadał nam historię. Jest to zabieg, który czeski duet stosuje od dłuższego czasu i jeśli komuś nie pasuje, to niech wypierdala. Krótka piłka, nikt nie będzie płakał, lamentował i szukał wsparcia u przyjaciela.
Sześć utworów wchodzących w skład albumu, zamyka się w niespełna 36 minutach. Mam wrażenie, że tym razem Czesi nagrali album bardziej agresywny, mniej „przebojowy”. O ile poprzednik miał więcej fragmentów bardziej przyswajalnych i wpadających w ucho, tak „Eugenika” jest albumem dosyć szorstkim, szybszym, ale nie pozbawionym specyficznych i „firmowych” dla Triumph, Genus zwolnień. Oczywiście Czesi w swojej muzyce nadal eksponują melodie i to w stopniu znacznym, ale podane są one w sposób pełen niepokoju i połączony ze sporą dawką agresji, często poparty i przedstawiany przy wsparciu znacznej ilości blastów.
Jestem pewien, że „Eugenika” nie sprawi, iż Triumph, Genus zostanie tworem bardziej znanym, ale nie taka jego rola. Na pewno nie zawiedzie osób, które śledzą poczynania Czechów, ale też nie spowoduje nagłego zainteresowania u osób, które jakiś czas temu odrzuciły ten projekt. Ja po raz kolejny jestem na „tak”, mimo, że uważam, iż dzięki „Po vrhu vždy je prázdno kolebek” Czesi poprzeczkę zawiesili sobie na rekordowo wysokim poziomie i będzie ciężko tenże poziom pokonać. Tak czy inaczej, w moim prywatnym rankingu Triumph, Genus zajmuje wysokie miejsce i „Eugenika” ten stan rzeczy podtrzymuje.
Wydawca New Era Productions (CD, vinyl)
Hexencave Productions (kaseta)
Spectral Projection Unit / No. 1994